Cztery wesela i dzieci

Cztery wesela i dzieci

Kocham wesela i prawie zawsze płaczę na ślubach. Uwielbiam ten klimat miłości, kwiaty, muzykę i wizję wspólnej zabawy do białego rana.

Tylko co zrobić jak muszę zabrać ze sobą dziecko?  Tańce do świtu raczej się tutaj nie sprawdzą. No chyba, że ktoś nam pomoże.

Wiecie jaka była moja najlepsza decyzja ślubna? Oprócz powiedzenia „tak” mojemu mężowi :) ? Było to zatrudnienie osoby od tzw. sytuacji kryzysowych.

Gry zabrakło nam alkoholu, koordynator pojechał na stację benzynową po więcej. Trzeba było załatwić transport do domu dla 80 letniej cioci? Zorganizował to w 3 minuty. A do nas, młodych, nie dochodziły nawet informacje o jakichkolwiek problemach. Mieliśmy czas na rozmowy z gośćmi, chwile dla siebie i wolne głowy od zmartwień.  

Gdy widzę dzieci na weselach to zawsze ciężko mi oderwać od nich oczy. Cudowna jest ta beztroska. Bieganie między krzesłami, chowanie się pod stołami, tarzanie po podłodze i to wszystko w tych ślicznych, eleganckich strojach :) Tylko czy każdy tak myśli? Niektórzy uważają, że wesela to nie jest miejsce dla dzieci.

A ja myślę, że Ci najmłodsi też zasługują na świętowanie tego dnia miłości tylko dobrze im pokazać jak. :)  Skorzystajmy z pomocy profesjonalistów, którzy zorganizują dla nich tańce i konkursy. Znajdą miejsce dla tych mniej energicznych, żeby mogli w skupieniu zrobić coś artystycznego. Niech się wszyscy bawią! Rodzice nie muszą wtedy ganiać za dziećmi, niepokojąc się czy aby na pewno wszystko jest w porządku. Nie ma pisków i chaosu, za to jest radość w najczystszej postaci. Animatorzy przygotują przestrzeń do zabaw i przywiozą ze sobą niezbędne materiały, a Wy, rodzice, Państwo Młodzi będziecie mogli delektować się swoim czasem. A kiedy najmłodsi pójdą już spać, to przy ich łóżkach może czuwać poznana już wcześniej animatorka.

Co Wam zostaję? Spokój ducha  i wspomniana zabawa do białego rana.

Pozdrawiam,

Aleksandra Kapuścińska

 

 



Czytaj również